Saturday, October 27, 2018

Czerwony głód


W OKOPACH WOJNY IDEOLOGICZNEJ

Jednym z celów wojny propagandowej wymierzonej przeciwko byłemu Związkowi Radzieckiemu oraz współczesnej Rosji jest postawienie znaku równości między faszyzmem i komunizmem.
Anne Applebaum
Być może Związek Radziecki pokonał III Rzeszę ratując tym samym co najmniej połowę globu przed eksterminacją i zniewoleniem, jednak te wielkie poświęcenie narodów Związku Radzieckiego nie miało większego znaczenia, gdyż wiązało się z obroną ustroju i ideologią, która rzekomo miała być tak samo zbrodnicza, a nawet bardziej niż sam nazizm i faszyzm. Oczywiście nawet najbardziej zagorzali krytycy komunizmu, przyznają, iż komunizm radziecki mimo wszystkich swoich okropności i zbrodni nie stoczył się na dno otchłani moralnej jakimi były zbrodnie nazistowskie. Nikolas Wreth (współautor Czarnej Księgi) zauważył na łamach francuskiego La Monde,iż  ”Obozy śmierci nie istniały w Związku Radzieckim. Im więcej czynimy porównań między komunizmem a nazizmem, różnice stają się coraz bardziej widoczne.” Komuniści być może walczyli z wszędzie czającym się wrogiem klasowym, dokonywali masowych deportacji i utrzymywali olbrzymią populację więźniów politycznych, jednak nigdy nie dokonywali systematycznej zagłady całych narodów, jak czyniła to III Rzesza – wręcz przeciwnie to komuniści udaremnili plany nazistów.
Jednak dla współczesnych neoliberalnych ideologów i propagandystów jak Anne Applebaum, takie zniuansowane podejście nie dostarcza wystarczającego materiału propagandowego w krucjacie przeciwko historii Rosji i komunizmu. Otóż komunizm był tak samo zbrodniczy jak nazizm – a nawet gorszy. Podobnie jak nazizm dążył do systematycznej zagłady Żydów, tak komunizm dążył do systematycznej zagłady Ukraińców… Dowodem na to ma być klęska głodowa jaka miała miejsce na Ukrainie w latach 1932-1933, która miałaby być celem większego planu ‘sowietyzacji Ukrainy’.


SZTUCZNY GŁÓD?

Jednym z bardziej kontrowersyjnych zagadnień historii Rosji oraz Związku Radzieckiego, które jest nieustannie wykorzystywane w toczącej się wojnie propagandowej, jest kwestia wielkiego głodu jaki miał miejsce w Związku Radzieckim w latach 1932-33. Tereny współczesnej Ukrainy zostały wyjątkowo dotknięte. Przyczyny klęski głodu są złożone, jednak w ukraińskiej historiografii klęsce tej przypisuje się znamiona celowego działania służącemu wyniszczeniu biologicznego Ukrainy. Dlatego też warto jest przyjrzeć się bliżej systemowym i obiektywnym czynnikom stojącym za tą katastrofą. Jedną z głównych przyczyn były obowiązkowe dostawy zbóż, egzekwowane brutalnie przez NKWD. Z tego też powodu działanie władz radzieckich są intepretowane jako ludobójstwo. "Prawda" ta została oficjalnie uznana przez parlamenty krajów państw zachodnich jak Kanada (kraj, gdzie diaspora ukraińska ma silne wpływy) czy też Parlament Europejski. Na Ukrainie odmawianie ludobójczego charakteru działań władz radzieckich jest uznawane za przestępstwo. Można powiedzieć, iż rozpatrywanie głodu na Ukrainie w kategorii ludobójstwa jest podniesione do rangi swoistego dogmatu.
Rozpatrzenie ogólnej sytuacji społecznej i ekonomicznej w jakiej znalazł się Związek Radziecki nakazuje jednak odrzucenie takiego poglądu. Ludobójstwo zakłada celowe i zorganizowane działania mające na celu eksterminację danej grupy etnicznej. Słowem morduje się przedstawicieli danej grupy etnicznej tylko dlatego, iż są członkami danej grupy etnicznej.
Rejony ZSRR dotknięte klęską głodu
w latach 1932-33
Jednak głód na Ukrainie był częścią klęski głodowej, który ogarnęła nie tylko Ukrainę, ale całe połacie południowo-zachodniej części ZSRR - Północny Kaukaz, rejon Wołgi, Kazachstan, rejony południowych Uralu oraz zachodniej Syberii. Przymusowe dostawy zboża, brutalnie egzekwowane przez NKWD, były spowodowane realnymi potrzebami industrializacji. Populacje miast się zwiększały, a wraz z nimi potrzeby żywnościowe. Rolnictwo oparte na zasadach Nowej Polityki Ekonomicznej nie było w stanie tychże potrzeb zaspokoić. Jak się okazało szacunki plonów dokonane przez planistów sowieckich, okazały się zbyt optymistyczne. Plony z lat 1931, 1932 okazały się być znacznie niższe niż oczekiwano. Kolektywne rolnictwo nie przyniosło spodziewanych rezultatów. Jednak według władz radzieckich industrializacja była absolutnym priorytetem, stąd wynikały przymusowe rekwizycje zboża. Śmierć głodowa milionów chłopów ukraińskich była wielką tragedią, jednak była efektem ubocznym procesu industrializacji, a nie jej głównym celem. W roku 1933 władze radzieckie zorganizowały zakrojoną na szeroką skalę pomoc dla rejonów najbardziej dotkniętych tą katastrofą - czyli Radzieckiej Republiki Ukrainy oraz Kubania. Można powiedzieć, iż władze radzieckie jednocześnie niszczyły i pomagały chłopom ukraińskim - co wskazuje raczej na to, iż działania władz radzieckich były chaotyczne, dalekie od jakiegoś celowego wytworzenia klęski głodu. Oczywiście Józef Stalin wykorzystał tę tragedię dla własnych politycznych celów, czyli likwidacji niebezpiecznych mu elementów politycznych na Ukrainie. Jednak trudno, wobec tego go posądzać o celowe działania w celu biologicznej eksterminacji Ukraińców jako narodu. Jednym z jego najbliższych współpracowników był Nikita Chruszczow - Ukrainiec.


STANOWISKO ROSJI

2 kwietnia 2008 roku, rosyjska Duma wydała oświadczenie, iż głód na Ukrainie z roku 1933 nie był aktem ludobójstwa - brak jest ku temu dowodów. Podobnie też w 2009 roku Rosyjska Federalna Agencja Archiwalna opublikowała zbiór 188 dokumentów dotyczących tamtych zdarzeń. V.P. Kozłow - dyrektor wspomnianej agencji, we wstępie stwierdził, iż brak jest jakiejkolwiek dokumentacji, wskazującej na to by w działaniach reżimu stalinowskiego istniał jakiś motyw etniczny. Raczej władze radzieckie miały obsesję na punkcie, wszędzie czających się wrogów klasowych. Takie jest również rozumienie, tzw. "rewizjonistycznych" historyków zachodnich jak Marka Taugera (profesora historii rolnictwa na Uniwersytecie w Zachodniej Wirginii), czy też Stefana Wheatcrofta i Roberta Davisa - wybitnych ekspertów zajmujących się historią ekonomiczną Związku Radzieckiego. Opracowanie tych dwóch historyków z roku 2004 zatytułowane "Lata głodu - problemy radzieckiego rolnictwa w latach 1931-33", spowodowało, iż Robert Conquest w korespondencji z autorami powyższego opracowania, wycofał się ze wcześniej głoszonych poglądów, na temat wielkiego głodu na Ukrainie jako celowego ludobójstwa.

HOLODOMOR W PERSPEKTYWIE

Anne Applebaum słynie z niezwykle prozachodniego nastawienia (jeśli przez Zachód rozumiemy mocarstwa anglosaskie), jest entuzjastką niekończących się interwencji wojskowych Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, apologetką amerykańskiej hegemonii. Jest również dziennikarką, która udziela regularnie na łamach magazynu ‘The Spectator’, brytyjskiego czasopisma konserwatywnego, które na swoich łamach dokonuje apologii imperialnej przeszłości Wielkiej Brytanii. Mimo powłoki postępowej centrowości (promowanie wartości demokratycznych i praw człowieka) Applebaum jest publicystką niezwykle reakcyjną, promującą tak naprawdę hegemonię i brutalny imperializm państw anglosaskich. Zasadniczy problem dla niej i innych neoliberalnych ideologów nie są tak naprawdę zbrodnie reżimu stalinowskiego czy też putinowskiego. Zasadniczym problem jest silna pozycja Rosji, która zawsze stanowiła wyzwanie dla pozycji imperialnej Anglii i Stanów Zjednoczonych. Jej publicystyka na łamach ‘The Spectator’ świadczy wyraźnie o tym, iż zbrodnie imperium brytyjskiego nie są dla niej powodem do oburzenia moralnego i rozważań na ile działania jej kraju stanowiły w przeszłości ludobójstwo.
Ofiary klęski głodu w Indiach 
Krwawa historia Wielkiej Brytanii i systematycznych klęsk głodowych wywoływanych przez jej poszczególne rządy nie wydaje się w żaden sposób problematyczna. Ona oraz inni apologeci imperializmu anglosaskiego w ogóle nie przyjmują tych zbrodni do wiadomości – działają w celowej, motywowanej ideologicznie ignorancji. Ich świadomość tego nie rejestruje. Jednak historia klęsk głodowych w Chinach, Indiach czy też Irlandii czyni klęskę głodową na Ukrainie jedynie kroplą morzą w oceanie ludzkiego cierpienia. Na jeden Holodomor radziecki, przypadają dziesiątki Holodomorów brytyjskich. Publikacji książki ‘Czerwony głód’ nie wynika więc z jakieś ogólnej troski i empatii o los Ukraińców jako ludzi, którzy byli dotknięci przez brutalne konsekwencje działań reżimu stalinowskiego. Podobne działania imperialnych reżimów Wielkiej Brytanii nie zasługują na taką uwagę, a ich ofiary na takie upamiętnienie i szacunek. Mamy więc do czynienia z cynicznym wykorzystywaniem tragicznych zdarzeń z przeszłości do wbijania psychologicznego klina między Rosję a Ukrainę, udaremnienia jakichkolwiek prób pojednania między obydwoma zbliżonymi do siebie językowo, etnicznie i kulturowo narodami. Oczywiście na skutek okrutnych reform neoliberalnych, wprowadzonych przy pomocy amerykańskich doradców, których Applebaum była orędownikiem – przemysł Ukrainy został zniszczony, a populacja tego kraju uległa drastycznemu spadkowi. Mroczna strona ukraińskiej historii, gloryfikacja hitlerowskich kolaborantów, zbrodnie banderowców wobec polskiej ludności również nie wydają się być problemem zasługującym na uwagę. Ukraina jest tylko niewinną ofiarą rosyjskiego imperializmu, a racje Rosji nie zasługują na wysłuchanie.

Saturday, June 30, 2018

Generalny intelekt w XXI wieku


Kapitalizm wobec braku alternatywy 

Po upadku Związku Radzieckiego i zniknięciu realnej alternatywy wobec ustroju kapitalistycznego, problem komunizmu pozostał jako praktyczny problem dla propagandystów i menadżerów globalnego kapitalizmu. Wszyscy wiemy, iż tylko system oparty na prywatnej własności, gdzie chciwość i chęć pomnożenia zysku są głównymi motywami jest w stanie wygenerować szeroko pojęty dobrobyt. System oparty na własności wspólnej, nakierowany na zaspakajanie potrzeb ludzkich jest z góry skazany na porażkę i może istnieć tylko w sferze mrzonek.

Upadek muru berlińskiego symbolizował koniec realnej allternatywy wobec kapitalizmu



Jednak jak dowiódł tego Karol Marks, kapitalizm ze względu na swoją dynamikę i skłonności do ekspansji wytwarza warunki, ku uspołecznieniu gospodarki. Owszem, monopole znajdują się pod kontrolą ‘prywatnych właścicieli’, jednak produkcja wytwarzanych dóbr wymaga zaangażowania i kooperacji olbrzymich zespołów ludzkich. Praca na taśmach produkcyjnych wymaga niezwykle sprawnego planowania i kolektywnego wysiłku. Poza pracą fizyczną,  wyrafinowane wytwory pracy ludzkiej późnego kapitalizmu, wymagają coraz to bardziej wyszukanej wiedzy i ekspertyzy. Teoretyczna wiedza naukowa ma jak najbardziej praktyczne zastosowanie jako źródło koniecznych i nieskończonych innowacji, które rewolucjonizują środki produkcji – bez czego kapitalizm popadłby w stagnację. Wreszcie, nieuchronne kryzysy generowane przez anarchię produkcyjną właściwą stosunkom produkcji opartych o prywatną własność i wolną konkurencję, wymagają interwencji państwa i olbrzymich kwot wypłacanych z pieniędzy podatników.

Uspołecznienie gospodarki w późnym kapitalizmie

Uspołecznienie gospodarki w późnym kapitalizmie jest niezaprzeczalnym faktem. Jest ono wyzwaniem, zarówno dla klasy menadżerów, kapitalistów, a tym bardziej dla propagandystów. Jak uzasadniać w takiej sytuacji olbrzymie fortuny, związaną z tym władzę oraz idący z tym w parze gigantyczne dysproporcje majątkowe? Przecież to kolektywna akcja w postaci wykupienia banków w 2008 roku, uratowała system przed totalnym załamaniem. Innym problemem jest co zrobić, z komuną w sferze technologii cyfrowych? Rozwój platform cyfrowych, do których nikt nie ma uprawnień z tytułu prawa własności, wpłyną na proces produkcji kapitalistycznej w sferze informatyki. Systemy operacyjne Linuxa, które są dostępne dla każdego bez opłat licencyjnych stały się nieodłączną częścią informatycznej infrastruktury niemalże każdej większej firmy czy korporacji. Do niedawna narzędzia służące do programowania w języku Java, były czymś darmowym, dostępnym dla każdego pasjonata komputerowego. Karol Marks w swoim ‘Grundrisse’ przewidział tą tendencję – wiedza i technologia staną się czymś powszechnie dostępnym, w sposób nieunikniony, prowadzącym do ekonomii opartej na własności wspólnej. Zbiór ogólnie dostępnej wiedzy i ekspertyzy technologicznej określił on mianem ‘generalnego intelektu’. Niestety Karol Marks nie przewidział w sposób dostateczny, zdolności współczesnego kapitalizmu do adaptacji i sprostowaniu rzuconych mu wyzwań. Kapitał potrafi przeciwdziałać i temu. Historycznie geneza kapitału wynika z zawłaszczenia przestrzeni publicznej. Nawet jeśli kapitalizm taką przestrzeń wytworzy, tak jak to ma miejsce w przypadku technologii cyfrowych, to zawsze znajdzie sposób by tą przestrzeń z powrotem zawłaszczyć. Znakomitym tego przykładem jest tocząca się od ośmiu lat sprawa między Oracle (właścicielem platformy Java) a Google w kwestii, korzystania z tejże platformy w celu budowy systemu operacyjnego Android – tak powszechnie używanego przez telefony komórkowe.

Twórca platformy Java, James Gosling zakładał jej powszechną dostępność 

Dzięki zupełnej otwartości i dostępowi narzędzi JDK (Java Development Kit), Google było w stanie zaoferować tańszą, lecz równie znakomitą alternatywę wobec telefonów IPhone. Dzięki powszechnemu dostępowi tychże platform konsumenci mieli większą wolność wyboru. Jednak okazuje się to zbyt korzystne dla społeczeństwa by mogło długo trwać w kapitalizmie. Pierwotnym założeniem twórców Java, było zasada ‘free for all’ czyli darmo każdemu. Jednak od momentu nabycia Sun Microsoft przez Oracle, Oracle dąży do faktycznego zawłaszczenia platformy Java, by móc poszerzyć źródło dochodów dla swoich udziałowców. Będzie miało to negatywne konsekwencje dla zwykłych użytkowników telefonów komórkowych, ale jak najbardziej korzystne dla udziałowców – czyli kapitalistów. Sądy amerykańskie przedkładają dobro udziałowców nad dobro konsumentów. Właśnie w takich sytuacjach widać najdobitniej, klasowy charakter państwa burżuazyjnego.










Thursday, February 1, 2018

Albert Einstein, "Dlaczego socjalizm" - tłumaczenie

EKONOMIA I SOCJALIZM
Czy jest wskazane, aby ktoś nie będący ekspertem w kwestiach gospodarczych i społecznych wyrażał poglądy na temat socjalizmu? Z kilku powodów uważam, że jest. Rozważmy to zagadnienie najpierw z punktu widzenia wiedzy naukowej. Zdawać by się mogło, że nie ma zasadniczych różnic metodologicznych między astronomią a ekonomią: uczeni w obu tych dziedzinach dążą do odkrycia ogólnie akceptowanych praw dla wyodrębnionego zespołu zjawisk, aby wzajemne powiązania między tymi zjawiskami uczynić maksymalnie zrozumiałymi. W rzeczywistości takie metodologiczne różnice jednak istnieją. Odkrycie ogólnych praw w dziedzinie ekonomii jest utrudnione, ponieważ na obserwowane zjawiska gospodarcze mają wpływ liczne czynniki, które trudno z osobna ocenić. W dodatku, doświadczenia zgromadzone od początku tak zwanego 
cywilizowanego okresu historii ludzkości są, jak powszechnie wiadomo, obarczone wpływem czynników bez wątpienia niewyłącznie ekonomicznych w swym charakterze.

FAZA ŁUPIEŻCZA
Na przykład, większość mocarstw w historii zawdzięczało swe istnienie podbojom. Ludy podbijające czyniły się, w porządku prawnym i gospodarce, klasami uprzywilejowanymi podbitego kraju. Klasy te ustanowiły dla siebie monopol na posiadanie ziemi oraz mianowali spośród swoich szeregów kapłanów. Kler, kontrolując system edukacji, utrwalił klasowy podział społeczeństwa oraz narzucił reszcie społeczeństwa system wartości, który kształtował (w znacznym stopniu w sposób nieuświadomiony) jego zachowania. Nigdzie nie udało się nam naprawdę przezwyciężyć tego, co Veblen nazwał “grabieżczą fazą” rozwoju ludzkości. Obserwowalne fakty gospodarcze należą do tej fazy i prawa, jakie możemy z nich wywieść, nie znajdują zastosowania do innych faz. Ponieważ prawdziwym celem socjalizmu jest właśnie przejście poza grabieżcze stadium rozwoju ludzkości, ekonomia w jej obecnym stanie nie może nam dużo powiedzieć o socjalistycznym społeczeństwie
przyszłości.

CELE SOCJALIZMU
Socjalizm zmierza ku celowi społeczno-etycznemu. Nauka nie może jednak tworzyć celów ani tym bardziej wpajać ich ludziom; może ona, co najwyżej, dostarczać środki do ich osiągania. Same zaś cele wskazywane są przez osobowości o szlachetnych ideałach etycznych i - jeśli tylko cele te nie są chybione, lecz ważkie i żywe - przyjmowane są i realizowane przez wielu ludzi, którzy, wpół nieświadomie, określają powolną ewolucję społeczeństwa. Z tych powodów powinniśmy uważać, aby nie przeceniać nauki i naukowych metod w kwestii ludzkich problemów. Nie powinniśmy też zakładać, że tylko eksperci mają prawo wypowiadać się na temat organizacji społeczeństwa.

SPOSÓB WYJŚCIA Z KRYZYSU
Od pewnego czasu podnoszą się liczne głosy twierdzące, że ludzka społeczność przechodzi kryzys, że jej stabilność została poważnie zachwiana. Charakterystycznym dla takiej sytuacji jest to, że jednostki należące do danej grupy, niezależnie od jej wielkości, są obojętne lub nawet wrogie wobec niej. Aby to zilustrować, pozwolę sobie wspomnieć tu pewne osobiste doświadczenie. Rozmawiałem niedawno z inteligentnym i miłym mężczyzną o niebezpieczeństwie następnej wojny, która w moim przekonaniu poważnie zagroziłaby istnieniu ludzkości, oraz stwierdziłem, że tylko organizacja ponadnarodowa mogłaby nas przed nią uchronić. Wtedy mój gość spytał, bardzo spokojnie i chłodno: “Dlaczego sprzeciwia się pan tak gorąco zniknięciu ludzkiego gatunku?” Jestem pewien, że jeszcze sto lat temu nikt nie wypowiedziałby czegoś takiego tak lekko. Są to słowa człowieka, który na próżno starał się osiągnąć wewnętrzną równowagę i w zasadzie stracił już nadzieję, że mu się to uda. Jest to wyraz bolesnej samotności i izolacji, którą odczuwa tak wielu współcześnie. Co jest tego przyczyną? Czy jest jakieś wyjście? Bardzo łatwo jest zadawać takie pytania, jednak trudno jest odpowiedzieć na nie w sposób pewny. Postaram się jednak, jak tylko mogę na nie opowiedzieć będąc świadomym, iż nasze uczucia i dążenia są często sprzeczne i niejasne, niedające się wyrazić w prostych formułkach. 

SPOŁECZEŃSTWO I JEDNOSTKI
Człowiek jest istotą indywidualną i jednocześnie społeczną. Jako istota indywidualna, stara się on chronić istnienie swoje i swoich najbliższych, zaspokajać swe osobiste pragnienia i rozwijać swe wrodzone zdolności. Jako istota społeczna, zabiega on o uznanie i sympatię swych pobratymców, pragnie uczestniczyć w ich rozrywkach, pocieszać ich w ich smutkach i poprawiać warunki ich życia. Tylko istnienie tych różnych, często sprzecznych, dążeń tłumaczy specyficzny charakter człowieka, a ich konkretna kombinacja określa stopień, w którym dana jednostka może osiągnąć wewnętrzną równowagę i wnieść wkład w kondycję społeczeństwa. Całkiem możliwe, że względna siła tych dwóch popędów jest w zasadniczym stopniu ustalona dziedzicznie. Jednak osobowość, która ostatecznie powstaje, jest w znacznej mierze ukształtowana przez takie czynniki, jak otoczenie, w którym człowiek się znalazł w okresie swego rozwoju, strukturę społeczeństwa, w którym dorasta, tradycje tego społeczeństwa, oraz sposób, w jaki ocenia ono różne typy zachowania. Abstrakcyjne pojęcie “społeczeństwo” jest dla pojedynczego człowieka sumą jego pośredniego i bezpośredniego stosunku do jemu współczesnych, oraz do wszystkich ludzi z minionych pokoleń. Jednostka ludzka jest zdolna do samodzielnego myślenia, odczuwania, wysiłku i pracy. Jednak w swoim istnieniu fizycznym, intelektualnym i emocjonalnym zdana jest on tak bardzo na społeczeństwo, że nie sposób o nim myśleć, czy go zrozumieć, poza ramami społeczeństwa. To właśnie ‘społeczeństwo’ dostarcza człowiekowi pożywienie, ubranie, schronienie, narzędzia pracy, język, formy myśli i większą część treści tych myśli. Jego życie czynią możliwym praca i dokonania wielu milionów żyjących wcześniej i obecnie, ukrytych za słowem “społeczeństwo”.
Jest rzeczą bezsprzeczną, iż zależność jednostki od społeczeństwa (podobnie jak w przypadku mrówek i pszczół) jest prawem natury, które nie może być zniesione. Jednak w przypadku mrówek i pszczół organizacja społeczna jest ścisła i niezmienna, uwarunkowana genetycznie. W przypadku organizacji społecznej człowieka jest ona zmienna i zróżnicowana. Pamięć, zdolność do innowacji, możliwość słownego porozumiewania się czynią możliwym ukształtowanie stosunków społecznych, które nie są podyktowane do końca biologicznymi koniecznościami. Taki rozwój stosunków międzyludzkich wyraża się w tradycji, instytucjach i organizacjach społecznych jak i również w literaturze, osiągnięciach naukowych, inżynieryjnych, w dziełach sztuki…

ADAPTACJA DO ZIEMSKIEJ SPOŁECZNOŚCI
Człowiek otrzymuje w momencie narodzin, drogą dziedziczenia, konstytucję biologiczną, którą musimy uznać za stałą i niezmienną, a w której skład wchodzą też naturalne popędy charakterystyczne dla rodzaju ludzkiego. W ciągu swego życia człowiek nabywa również konstytucję kulturową, którą przejmuje od społeczeństwa poprzez komunikację i wiele innych dróg wpływu. Zachowanie społeczne istot ludzkich może się znacznie różnić, zależnie od dominujących wzorców kulturowych i rodzajów organizacji społeczeństwa. Współczesna antropologia, badając w sposób komparatywny społeczeństwa tzw. ‘prymitywnych kultur’, uczy nas, iż zachowania społeczne mogą różnić się w sposób znaczny w zależności od dominujących wzorców kultury oraz rodzaju organizacji społecznej. Na tym właśnie mogą oprzeć swe nadzieje ci, którzy zabiegają o poprawę doli człowieka. Ludzie nie są skazani, mocą swojej konstytucji biologicznej, na to, aby wzajemnie się wyniszczać czy być na łasce okrutnego, sobie samemu narzuconego losu. Gdy zadajemy sobie pytanie, jak należy zmienić strukturę społeczeństwa i kulturowe przyzwyczajenia człowieka, aby życie ludzkie uczynić maksymalnie satysfakcjonującym, powinniśmy stale być świadomi, że istnieją pewne czynniki, których nie jesteśmy w stanie zmodyfikować. Jak już wspomniano, natura biologiczna człowieka praktycznie nie poddaje się zmianom. Poza tym, postęp techniczny i procesy demograficzne kilku ostatnich stuleci stworzyły warunki, które zagościły tu na stałe. Na obszarach stosunkowo gęsto zamieszkanych absolutnie niezbędny jest podział pracy i wysoce scentralizowany aparat produkcji. Dawno minęły czasy, które teraz wydają się tak idylliczne, kiedy jednostki czy stosunkowo małe grupy mogły być zupełnie samowystarczalne. Stwierdzenie, że ludzkość stanowi teraz ziemską społeczność produkcji i konsumpcji jest tylko niewielką przesadą.

ZASADNICZY KRYZYS NASZYCH CZASÓW
Kolejka po zupę w czasach wielkiego kryzysu
w Stanach Zjednoczonych
Mogę teraz w skrócie przedstawić to, co moim zdaniem stanowi zasadniczy kryzys naszych czasów. Dotyczy on stosunku jednostki do społeczeństwa. Jednostka jest obecnie bardziej niż kiedykolwiek świadoma swojej zależności od społeczeństwa. Jednak nie odczuwa ona tej zależności jako atutu, jako organicznej więzi, jako ochronnej siły, lecz raczej jako zagrożenie dla swoich naturalnych praw, czy wręcz dla swojego ekonomicznego bytu. Co więcej - jej pozycja w społeczeństwie sprawia, że jej egoistyczne popędy są stale wzmacniane, podczas gdy skłonności społeczne, z natury słabsze, stopniowo zanikają. Wszystkie istoty ludzkie, bez względu na swoją pozycję w społeczeństwie, cierpią na ów proces zaniku instynktów społecznych. Będąc nieświadomymi więźniami własnego egoizmu, czują się zagrożone, samotne i pozbawione prostej i naturalnej radości życia.
Człowiek może odnaleźć sens życia, jakkolwiek krótkie jest ono i pełne niebezpieczeństw, tylko poświęcając się społeczeństwu. Gospodarcza anarchia społeczeństwa kapitalistycznego w jego obecnym kształcie jest moim zdaniem prawdziwym źródłem zła. Widzimy przed sobą ogromną społeczność producentów, której członkowie nieustannie usiłują pozbawić się nawzajem owoców swej wspólnej pracy - nie silą, lecz ogólnie rzecz biorąc zgodnie z legalnie ustanowionymi regułami. W związku z tym ważne jest, aby zdać sobie sprawę z tego, że środki produkcji - to znaczy cała zdolność produkcyjna potrzebna do wytwarzania towarów konsumpcyjnych, jak i dodatkowych towarów inwestycyjnych, może prawnie być - i w przeważającym stopniu jest - prywatną własnością jednostek.

ROBOTNICY I KAPITALIŚCI

Dla uproszczenia nazywał będę niżej “robotnikami” wszystkich tych, którzy nie są współwłaścicielami środków produkcji - choć nie jest to zwyczajowe rozumienie tego pojęcia.
Robotnicy przy budowie wieżowca w Nowym Jorku
Właściciel środków produkcji może kupić pracę robotnika. Posługując się 
środkami produkcji, robotnik wytwarza nowe towary, które stają się własnością kapitalisty. Zasadniczym elementem tego procesu jest stosunek między tym, co robotnik wytwarza, a tym, co w zamian otrzymuje - w kategoriach wartości rzeczywistej. Tak dalece jak układ pracy jest “dobrowolny”, wysokość wynagrodzenia robotnika jest warunkowana nie rzeczywistą wartością produkowanych przezeń towarów, lecz jego minimalnymi potrzebami i zapotrzebowaniem kapitalisty na siłę roboczą w stosunku do liczby robotników rywalizujących o pracę. Ważne jest zrozumienie, że nawet w teorii wypłata robotnika nie jest zdeterminowana rzeczywistą wartością jego produktu. Prywatny kapitał koncentruje się w rękach nielicznych ludzi, częściowo z powodu rywalizacji wśród kapitalistów, a częściowo dlatego, że rozwój techniczny i rosnące rozbicie świata pracy stymulują powstawanie większych jednostek produkcji kosztem mniejszych. Rezultatem tych procesów jest powstanie oligarchii prywatnego kapitału, nie poddającej się skutecznej kontroli nawet demokratycznie zorganizowanego społeczeństwa. Dzieje się tak dlatego, że członkowie ciał legislacyjnych są wybierani przez partie polityczne, w dużej mierze finansowane lub w inny sposób sterowane przez prywatnych kapitalistów, którzy w praktyce izolują elektorat od legislatury. W konsekwencji, reprezentanci ludu niewystarczająco chronią interesów upośledzonych warstw społeczeństwa. Co więcej, w obecnych warunkach prywatni kapitaliści nieuchronnie kontrolują, bezpośrednio lub pośrednio, główne źródła informacji (prasę, radio, edukację). Indywidualnemu obywatelowi jest zatem bardzo trudno dojść do obiektywnych wniosków i zrobić mądry użytek ze swoich praw politycznych. W większości przypadków jest to zaś wręcz niemożliwe.

PRYWATNA WŁASNOŚĆ DLA ZYSKU
Sytuacja panująca w gospodarce opartej na prywatnej własności kapitału charakteryzuje się więc dwiema głównymi zasadami: po pierwsze, środki produkcji (kapitał) są prywatne, a ich właściciele rozporządzają nimi wedle swego uznania; po drugie, układ pracy jest dobrowolny. Oczywiście, nie ma czegoś takiego, jak społeczeństwo czysto kapitalistyczne w tym sensie. Trzeba w szczególności uwzględnić to, że robotnikom udało się, drogą długiej i ciężkiej walki politycznej, osiągnąć nieco korzystniejszą formę “dobrowolnego układu pracy” dla niektórych z nich. Jednak ogólnie rzecz biorąc, dzisiejsza gospodarka nie różni się znacznie od “czystego” kapitalizmu. Produkcja odbywa się dla zysku, a nie dla spożytkowania. Nie ma gwarancji, że wszyscy zdolni i chętni do pracy znajdą zatrudnienie; niemal zawsze istnieje “armia bezrobotnych”. Robotnik lęka się stale utraty pracy. Ponieważ bezrobotni i nisko opłacani nie tworzą zyskownego rynku, produkcja towarów konsumpcyjnych jest ograniczona, a konsekwencją jest wielki niedostatek. Postęp techniczny skutkuje często zwiększeniem bezrobocia, zamiast zmniejszeniem obciążenia pracą dla wszystkich. Motyw zysku, połączony z rywalizacją między kapitalistami, jest odpowiedzialny za niestabilność gromadzenia i użycia kapitału, prowadząca do coraz głębszych kryzysów. Nieograniczona konkurencja powoduje ogromne marnotrawstwo pracy i okaleczenie społecznej świadomości jednostek, o którym wspomniałem wcześniej. Owo okaleczenieświadomości jednostek uważam za najgorsze zło kapitalizmu. Cały nasz system edukacyjny skażony jest tym złem. Uczniom wpaja się stale postawę przesadnej rywalizacji i uczy się ich czczenia sukcesu w ramach przygotowania ich do przyszłej kariery.

SOCJALIZM JEST WYJŚCIEM Z KRYZYSU
Jestem przekonany, że jest tylko jeden sposób wyeliminowania całego tego zła, a mianowicie stworzenie gospodarki socjalistycznej i systemu edukacyjnego ukierunkowanego na cele społeczne. W takiej gospodarce, środki produkcji są w posiadaniu samego społeczeństwa, a wykorzystywane są w sposób planowy. W gospodarce planowej, która dostosowuje produkcję do potrzeb społeczności, 
rozdzielano by pracę pomiędzy wszystkich mogących pracować, oraz zagwarantowano by wszystkim ludziom środki egzystencji. Edukacja jednostki, poza wzmacnianiem jej wrodzonych zdolności, zmierzałaby ku rozwinięciu w niej poczucia odpowiedzialności za innych, zamiast gloryfikować władzę i sukces w naszym obecnym społeczeństwie.Niemniej jednak trzeba pamiętać, że gospodarka planowa to jeszcze nie socjalizm. Może jej bowiem towarzyszyć całkowite zniewolenie jednostki. Dojście do socjalizmu wymaga rozwiązania nadzwyczaj trudnych problemów socjo-politycznych. Jak, w obliczu daleko idącej centralizacji władzy politycznej i gospodarczej, zapobiec wszechwładzy 
biurokracji? Jak bronić praw jednostki i tym samym zapewnić demokratyczną przeciwwagę dla władzy biurokracji? Jasność co do celów i problemów socjalizmu ma najwyższą wagę w naszych czasach przełomu.

Źródło oryginalne: “Monthly Review” nr 1/1949

Monday, December 18, 2017

Własność prywatna a agora

Agora w przestrzeni fizycznej i cyfrowej

Pozostałości agory z czasów starożytnej Grecji
we współczesnych Salonikach. 
Agora jest słowem pochodzenia greckiego. W starożytnej Grecji oznaczała ona miejsce publicznych debat, zgromadzeń, gdzie wolni obywatele państw-miast mogli korzystać w pełni ze swoich praw publicznych. Agory były centrum życia, społecznego, kulturalnego oraz religijnego. Współcześnie agora jest włączona w obieg symboli bez którego trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie demokracji. Jeśli w realizacji demokracji chcemy wyjść poza puste deklaracje i rytuały głosowania, jasnym jest, iż członkowie społeczności mieniących się demokratycznymi potrzebują przestrzeni, gdzie mogą realizować swoje prawa obywatelskie, jak choćby prawo do wygłaszania własnych opinii. Dlatego niebezzasadne jest określenie przez Jana J. Zygmuntowskiego, analityka z Fundacji Inicjatyw Strategicznych Instrat,  w swoim ostatnim artykule opublikowanym w Rzeczpospolitej, portali społecznościowych mianem cyfrowej agory. Co więcej autor tego artykułu domaga się prawa (czy słusznie?) dla każdego obywatela do cyfrowej agory. Powody wydają się oczywiste. Portale społecznościowe daleko wybiegły poza funkcje, przypisywane im w momencie ich powstania. Facebook – początkowo platforma cyfrowa dla studentów elitarnych uczelni amerykańskich, stała się dla znacznej części populacji podstawowym narzędziem komunikowania się, promowania własnej działalności gospodarczej, platformą wymiany informacji oraz poglądów politycznych. Wobec tak szerokiego zasięgu społecznego oddziaływania platform cyfrowych trudno jest traktować portale społecznościowe jako kolejny przedmiot wymiany towarowo-pieniężnej na wolnym rynku towarów, ale jednak mają one właścicieli, którzy są w stanie w sposób arbitralny określać zasady korzystania z ciągle rozszerzającej się przestrzeni publicznej….

O pochodzeniu władzy spółek elektronicznych

Al Franken, liberalny senator ze stanu Minnesota, pytał z niedowierzaniem jak to się stało, iż spółki technologiczne kontrolują tak wiele aspektów z naszego życia. Jeśli ignoruje się konkretne, historyczne przejawy kapitalizmu – systemu posiadającego określone cechy i dynamikę – odpowiedź na te pytanie może faktycznie nastręczać wiele trudności.
Al Franken. Amerykański komik, producent.
Obecnie pełni funkcję senatora. 
Jednak w przypadku światłych, liberalnych elit ignorancja ma charakter celowy i zamierzony. Zarówno Al Franken jak i Jan Zygmuntowski powinni zdawać sobie sprawę, iż w kapitalizmie zawsze występuje tendencja to koncentracji kapitału i powstawania monopoli. To nie kto inni jak liberalni prezydenci Stanów Zjednoczonych (Teddy i Franklin Roosevelt, LBJ czy nawet republikanin Nixon) głosili konieczność regulowania nadużyć kapitalizmu. Wolna konkurencja oraz własność prywatna są źródłem powszechnego dobrobytu, ale czasami chciwi kapitaliści dokonują nadużyć więc państwo, jako neutralny arbiter powinno te nadużycia ukrócić. Taka, w dużym uproszczeniu wydaję się być recepta amerykańskich liberałów na narastające sprzeczności kapitalizmu. Taką receptę proponuje również, w swoim artykule Jan Zygmuntowski. Jednak rosnąca władza spółek elektronicznych nad naszym życiem nie wynika bynajmniej z jakiś wyjątkowych warunków, które stworzył rozwój technologii cyfrowych. Jest to wynikiem prywatnego prawa własności. Karol Marks w swojej krytyce liberalizmu klasycznego, wskazywał na społeczny wymiar prawa własności. Pojmował on prywatną własność w kategoriach stosunków społecznych. Prywatna własność oznacza wykluczenie i ubezwłasnowolnienie dla ludzi, którzy nie są właścicielami środków produkcji (technologia też zalicza się do tych), zaś właściciele posiadają arbitralną i tyrańską władzę nad osobami, którzy od tych środków produkcji są zależni. Jeśli postrzegamy własność prywatną w kategoriach władzy, wówczas wolna konkurencja między prywatnymi właścicielami oznacza tak naprawdę wojnę ekonomiczną obliczoną na totalne zniszczenie przeciwnika. Reguły konkurencji nie mają znaczenia, znaczenie ma kto je określa. Państwo w takich warunkach nie może występować jako neutralny arbiter. Państwo jest tylko instrumentem w rękach realnych władców, czyli burżuazji. Według liberałów prawo własności cały czas pozostaje czymś świętym i niewzruszalnym – tylko w jakiś szczególnych wyjątkowych przypadkach musimy te prawo ograniczyć. Jednakże sytuacja opisywana przez liberałów jako wyjątkowa (klasycznym przykładem są tzw. monopole naturalne opisywane przez Johna Stuarta Milla) w realnym kapitalizmie jest regułą.

Łaskawa tyrania

Zygmuntowski jako wyznawca klasycznego liberalizmu, jest w stanie dostrzec zagrożenia dla ludzkiej wolności wynikające z monopolizacji przestrzeni publicznej przez wielkie korporacje. Słusznie wskazuje na brak demokratycznej kontroli w sferze cyfrowej oraz arbitralną naturę władzy właścicieli portali społecznościowych i stworzonych przez nich algorytmów. Jednak jednocześnie traktuje on prywatną własność jako naturalną podstawę gospodarki oraz wolności jednostki ludzkiej. Pomija on społeczny charakter prywatnej własności, której istota będzie zawsze sprowadzała się do tyranii. Istotą własności prywatnej jest prawo do wyłącznego korzystania i rozporządzania rzeczą będącą przedmiotem tejże własności. W przypadku sfery cyfrowej tą rzeczą będzie przestrzeń publiczna. To od właścicieli spółek cyfrowych będzie zależeć w ostateczności jakie treści są dopuszczalne, a jakie nie.
Mark Zucerkberg. Właściciel portalu Facebook. 
To od nich będzie zależeć jakie informacje na temat użytkowników będą kolekcjonowane i w jaki sposób wykorzystywane. Czy informacje te będą wykorzystywane do przeprowadzania kampanii marketingowych? Czy rządy poszczególnych państw będą miały do nich wgląd? My, przeciętni użytkownicy, nie jesteśmy jakimiś upodmiotowionymi jednostkami w tej sferze. Jesteśmy tylko konsumentami. Jeśli nam się nie podoba sposób w jaki wykorzystywane są nasze informacje możemy przestać korzystać z tejże przestrzeni cyfrowej oferowanej nam przez władców tego świata. Możemy dobrowolnie wykluczyć się społecznie. Podobnie jak możemy dobrowolnie przestać pracować, płacić rachunki, nabywać ubrania, jedzenie i inne środki niezbędne nam do ludzkiego rozwoju … 

Utracona szansa 

Zygmuntowski ubolewa nad faktem zawłaszczenia przestrzeni publicznej przez ‘garstkę graczy’ i ‘ułożenia jej nie zawsze z potrzebami sprawiedliwości społecznej’. Pewna historyczna szansa została zaprzepaszczona. Ostatecznie intelektualną porażką liberałów jak Al Frank czy też cytowany analityk z Fundacji Instar, jest niemożność dostrzeżenia, tego iż by agora mogła istnieć nie może ona mieć właściciela. Gdy posiada ona właściciela my nie mam do tej agory żadnych obywatelskich uprawnień. Szansa i nadzieja na istnienie autentycznej globalnej, cyfrowej agory, została pogrzebana wraz z radykalnym projektem lewicy jakim było socjalizm – do czego światli liberałowie się walnie przyczynili. Wobec tej epokowej porażki jesteśmy skazani na łaskę bądź nie łaskę oświeconych tyranów, wykształconych na elitarnych amerykańskich uczelniach. 

Saturday, December 2, 2017

Wykształciuchy

Jedną z największych zasług Polski Ludowej było otwarcie dostępu do wykształcania dla szerokich grup społecznych oraz ogólna scholaryzacja społeczeństwa. Edukacja miała miejsce w systemie centralnego planowania więc absolwenci techników oraz szkół wyższych nie mieli problemów ze znalezieniem zatrudnienia. Oznaczało to brak marnotrawstwa zasobów ludzkich. W przeciwieństwie do współczesnych czasów, praca czekała na absolwentów techników i uczelni wyższych. Obecnie to absolwenci zmuszeni są siebie sprzedać i konkurować z innymi absolwentami o miejsca pracy i co za tym idzie, źródło dochodu konieczne do przeżycia. W czasach realnego socjalizmu wyższe wykształcenie oznaczało realną nobilitację społeczną, obecnie jest tylko jednym z atutów pracownika na rynku pracy. Kabaretowy żart z okresu realnego socjalizmu brzmiał – „Nie chciało się nosić teczki, teraz trzeba dźwigać woreczki. Chodziło się na wagary, to trzeba dźwigać ciężary”. Było w tym żarcie sporo prawdy. Ukończenie studiów wyższych gwarantowało przynależność do inteligencji pracującej, jednak nie wiązało się z wysokim statusem materialnym, który w socjalistycznym ustroju nigdy nie był motywacją w zdobyciu wyższego wykształcenia. Wyższe wykształcenie wiązało się z etosem inteligenckim oraz realizacją twórczego potencjału jednostki ludzkiej.
Jednym ze zworników bezpieczeństwa społecznego w epoce neoliberalnego kapitalizmu jest merytokracja oparta na wyższym wykształceniu. Nierównościom społecznym i wykluczeniu znacznych grup z udziału w konsumpcji nadwyżki towarzyszy równolegle przekonanie o ‘równości szans’. Owszem istnieją nierówności, rozkład społecznie wytworzonego bogactwa będzie wykluczał znaczne grupy społeczne – ale każdy ma szansę na zdobycie wyższego wykształcenia, nabycia cenionych przez rynek kwalifikacji. Każdy jest kowalem swojego losu. Jeśli tylko ktoś poświęci młode lata na dostanie się na chodliwy kierunek studiów, a następnie na staże i praktyki – wówczas wolny rynek go wynagrodzi odpowiednimi dochodami i zdolnością kredytową. Dla zasłużonych czekają ładne samochody, domy w bogatych dzielnicach, najnowsze wytwory elektroniki, trendowe puby i restauracje…. Reszta wykluczonych powinna mieć pretensje tylko i wyłącznie do siebie. W warunkach kapitalizmu prl-owski żart o teczkach i woreczkach nabiera makabrycznego wymiaru. Socjalizm PRL-u nie wykluczał i nie alienował społecznie jak czynił to kapitalizm III RP. W sytuacji masowych zwolnień, zamykania niewydolnych zakładów pracy, w latach 90-tych wyższe wykształcenie okazało się jedyną przepustką do godnego życia. Wymogi kapitału nakazały likwidację realnego procesu produkcji i przesunięcie bazy przemysłowej do krajów oferujących tańszą siłę roboczą. Dobrze płatne prace, które ekonomia oparta na wiedzy miała wygenerować, okazały się udziałem niewielu. Konkurencja między absolwentami o dostęp do tzw. prestiżowych zawodów jest mordercza (link). Kapitalizm polski wygenerował nadwyżkę absolwentów z wyższym wykształceniem. Podobnie jak nadwyżka dóbr konsumpcyjnych nadwyżka zasobów ludzkich jest marnotrawiona. Staś Klęski będący swoistym trybunem wykształconego proletariatu opisuje to marnotrawstwo przytaczając konkretne dane i liczby (link) . Jednak to dzięki Marksowi jesteśmy w stanie docenić i zrozumieć dynamikę kapitału, który zawsze wyprodukuję nadwyżkę zbędnych ludzi.

Saturday, November 25, 2017

Zbrodnie komunistyczne


Antykomunizm jako oficjalna doktryna państwa polskiego
Jarosław Kaczyński, uważany za najbardziej wpływowego polskiego polityka jako jeden z głównych celów swojej działalności politycznej określił zbudowanie tożsamości narodu polskiego w oparciu o antykomunizm link. W budowaniu tejże tożsamości pojęcie zbrodni komunistycznej wydaje się być kluczowe, stanowiący swoisty punkt odniesienia w ocenie Polski Ludowej oraz tworzenia ciągłych podziałów w społeczeństwie polskim (‘Polacy gorszego sortu’, ‘kanalie’ winne śmierci Lecha Kaczyńskiego). Są w ojczyźnie pewne rachunki krzywd, za które odpowiedzialni nadal wywierają niezwykłe szkodliwy wpływ więc trzeba dokonać ostatecznego rozliczenia zbrodni komunizmu, by Polska w pełni osiągnęła swoją wielkość na zdrowym moralnym fundamencie. Lecz czymże są te zbrodnie komunistyczne? Podobnie jak zbrodnie nazistowskie, są one zbrodniami przeciwko ludzkości więc niepodlegającymi przedawnieniu. Z różnych powodów kodeksy karne cywilizowanych państw, wprowadziły instytucje prawne przedawnienia. Po upływie pewnego czasu dochodzenie i karanie za zbrodnie nie ma sensu, przeczy istocie prawa jaką jest dążenie do sprawiedliwości. Jednak w przypadku zbrodni faszystowskich i komunistycznych Ustawa o Instytucie Pamięci Narodowej odstępuje od tej zasady. W przypadku zbrodni nazistowskich powody wydają się oczywiste. Na procesie przywódców III Rzeszy zwycięskie państwa koalicji antyhitlerowskiej uznały, iż zbrodnie ludobójstwa polegające na systematycznej eksterminacji narodów zasługują na wyjątkowe traktowanie, gdzie normalne zasady praworządności są zawieszone. Odpowiedzialni za zbrodnie ludobójstwa nie mogli odpowiadać za łamanie prawa III Rzeszy – państwa, którego byli funkcjonariuszami. Odpowiadali za łamanie prawa i zasad wyznawane przez cywilizowane narody tego świata. Powoływanie się na obowiązujące prawo nie mogło stanowić usprawiedliwienia. Jednak w przypadku funkcjonariuszy państwa komunistycznego jakim współcześnie określa się Polską Rzeczpospolitą Ludową, odpowiadają oni za łamanie polskiego prawa karnego. Jednak polskie prawo karne było prawem państwa komunistycznego. Czyli prawo komunistyczne, w przeciwieństwie do prawa nazistowskiego, może stanowić usprawiedliwienie dla popełnianych zbrodni komunistycznych. Ustawa powołująca IPN zawiera w sobie istne kuriozum prawne – stoi na straży praw komunistycznych, którego łamania mieli dopuścić się funkcjonariusze tego państwa, które przecież, według ideologii III/IV RP nie było nigdy państwem polskim.
Komunizm jako wcielenie ostatecznego zła

Nazizm dążył do systematycznej eksterminacji narodu polskiego, więc sam przez się powinien zasługiwać na potępienie, a ludzie w jakikolwiek sposób odpowiedzialni za dokonywanie tychże zbrodni powinni być ścigani bez względu na upływ minionego czasu. Jednak jakich to zbrodni na narodzie polskim (zgodnie z tytułem ustawy) dopuścił się komunizm? Komunizm radziecki powstrzymał nazizm niemiecki przed dokonaniem eksterminacji narodu polskiego. To czołgi radziecki były odpowiedzialne za rozprucie bebechów potężnej niemieckiej machiny wojskowej. To czołgi radzieckie uratowały Kraków, miejsce szczególnie istotne dla historii i kultury polskiej. Więc z jakich to powodów komunizm, w mniemaniu twórców tejże ustawy zasługuje na takie same potępienie jak nazizm? Oczywiście tekstu tej ustawy nie można rozpatrywać tylko i wyłącznie na płaszczyźnie prawnej – przepisy tejże ustawy zostały stworzone w określonym klimacie ideologicznym.
Akcja 'Wisła' jako kolejny przykład
niewybaczalnej 'zbrodni komunistycznej'
Prawicowa ideologia antykomunizmu wybiega daleko poza krytykę i odrzucenie ustroju realnego socjalizmu. Według akolitów antykomunistycznej reakcji komunizmu nie można rozpatrywać jako jakiegoś realnie istniejącego ustroju politycznego i ekonomicznego. Komunizm jest emanacją odwiecznego zła, zaprzeczeniem natury, cywilizacji, wszelkich wartości. Kapitalizm reprezentuje z kolei naturalny ład, na bazie którego cywilizacja ludzka może w pełni rozkwitnąć. Komuniści nie są traktowani jako wyznawcy takiej czy innej opcji politycznej – w myśl antykomunistycznej ideologii stają się oni Obcymi Innymi, ostatecznymi wrogami Polski, którzy dążą do jej zniszczenia, jeśli nie fizycznego to duchowego. Tylko w takim świetle można zrozumieć obłąkańczą nagonkę na architektów porozumienia okrągłostołowego – generałów Czesława Kiszczaka oraz Wojciecha Jaruzelskiego. Bolesław Bierut jako Obcy Inny, ostateczny nie-Polak, nie ma miejsca na Powązkach. Powinien być wykreślony z historii Polski, mimo jego realnych zasług dla powojennej odbudowy kraju. Każdy (nie)polski komunista zasługuje na potępienie jako ostateczny zdrajca.

Historyczne przesłanki antykomunizmu

Pod ideologiczną zasłoną antykomunizmu, kryją się realne, konkretne powody, dla których wieczne ściganie ‘zbrodni komunistycznych’ stanowi najwyższy imperatyw moralny. Mimo, iż między Polską Ludową a III Rzeczpospolitą istnieje ciągłość prawna, ideologicznie III/IV RP uważa się za spadkobiercę ‘jedynie prawowitego’ rządu polskiego na uchodźstwie w Londynie. Dla członków i ideowych spadkobierców tego rządu, II wojna światowa zakończyła się dopiero w roku 1990 – wraz z ‘obaleniem’ komunizmu. Czym był komunizm dla londyńskiego rządu? Otóż komunizm dla nich był ‘rządem lubelskim’ - ich głównym i znienawidzonym oponentem w walce o władzę polityczną w powojennej Polsce, ośrodkiem władzy skupionym wokół Związku Patriotów Polskich oraz Krajowej Rady Narodowej (ustawodawczy organ stworzony przez Polską Partię Robotniczą). W swych kalkulacjach politycznych londyńczycy, nie brali pod uwagę realiów geopolitycznych – Związek Radziecki był trzonem koalicji antyhitlerowskiej. W takim układzie sił, utrzymywanie pozytywnych stosunków ze Związkiem Radzieckim powinno być priorytetem – to, iż Polska znajdzie się w sferze działań operacyjnych Armii Czerwonej było niemalże pewne. Jednak obóz londyński głosił koncepcję ‘dwóch wrogów’ i liczył na wyzwolenie Polski przez mocarstwa anglosaskie, które przywrócą Polskę z przedwojennymi granicami na wschodzie i z rozszerzonymi kosztem Niemiec granicami na zachodzie. Koncepcja ta była wówczas mrzonką, której konsekwentna realizacja oznaczała dla Polski samobójstwo. W imię oderwanych od rzeczywistości rachub politycznych, przywódcy Armii Krajowej i rządu londyńskiego doprowadzili do wybuchu Powstania Warszawskiego, które mimo najszlachetniejszego zrywu patriotycznej młodzieży polskiej, okazało się katastrofą. Efektem polityki rządu londyńskiego były ruiny i zgliszcza stolicy. Efektem polityki rządu lubelskiego była jej odbudowa. Jedynie PPR oraz przedstawiciele radykalnej lewicy polskiej skupionej wokół Związku Patriotów Polskich oferowali znękanemu okupacją społeczeństwu polskiemu realny program odbudowy i rozwoju kraju. Nikt w Polsce nie marzył, o powrocie do mitycznego ‘przedwojnia’ – jego stosunków społecznych, bezrobocia, analfabetyzmu, zacofania.  Sanacyjny rząd II RP, którego kontynuatorem był rząd londyński, okazał się być totalnym bankrutem politycznym.

Zbrodnie niekomunistyczne
Mimo tego bankructwa, w powojennej Polsce tworzyły się ośrodki opozycji wobec nowego rządu. Reakcja w kraju, nie mogła pogodzić się z porażką. Oczekiwała na wybuch III wojny światowej, reformy społeczne odbierała jako zamach na ‘święte prawo własności’, wewnętrznie dążyli do wybuchu powstania i walk bratobójczych. Walka z reakcyjnym podziemiem przybierała niekiedy krwawy charakter. Obie strony dopuszczały się zbrodni. Jednak współcześnie, najbardziej zwyrodniałe i bezsensowne zbrodnie dokonane przez przedstawicieli reakcyjnego podziemia są relatywizowane i usprawiedliwiane – zarówno przez prawicowych propagandystów oraz sądy III RP. Jako przykład może służyć wyrok Wojskowego Sądu Okręgowego z roku 1995, który unieważnił wyrok skazujący Romualda Rajsa ‘Burego’ z 1949 roku. ‘Bury’ dopuścił się zbrodni na białoruskiej ludności cywilnej (spalenie wsi Zaleszany, Szpaki, Zanie, Końcowizna). W uzasadnieniu sąd orzekł, iż nijaki Romuald Rajs ‘walczył o niepodległy byt państwa polskiego’ oraz ‘działał w stanie wyższej konieczności, zmuszającym do podejmowania działań nie zawsze jednoznacznych etycznie’. Z drugiej strony zbrodnia sądowa, jaką było skazanie na śmierci osoby niepełnoletniej – Danuty Siedzikówny, pozostaje niewybaczalną ‘zbrodnią komunistyczną’.  Jednak i w tym przypadku jako usprawiedliwienie można podać ‘stan wyższej konieczności’ na podejmowanie ‘działań nie zawsze jednoznacznych etycznie’ – w końcu władza ludowa starała się zapobiec wybuchowi kolejnego tragicznego w swych skutkach powstania. Stosowanie podwójnej moralności do oceny złożonej sytuacji w powojennej Polsce, nie powinny pozostawiać żadnych wątpliwości, iż pojęcie ‘zbrodni komunistycznej’ jest swoistym konstruktem ideologicznym prawicy, mającym na celu mistyfikację i zafałszowanie historii powojennej Polski, propagandowym narzędziem do zdewaluowania wielkich osiągnięć polskiej lewicy i ustanowienia hegemonii prawicy w życiu politycznym kraju.

Wednesday, November 15, 2017

Między PRL-em a RFN-em

Jednym z najczęściej spotykanych argumentów, jakie są wysuwane na zdewaluowanie wielkich osiągnieć społecznych i cywilizacyjnych Polski Ludowej, jest porównanie poziomu rozwoju z innymi państwami, które na skutek postanowień wielkich mocarstw znalazły się po tej ‘lepszej’ stronie żelaznej kurtyny. Niedawno, w komentarzy na tej stronie, porównano poziom rozwoju gospodarczego Niemiec Zachodnich oraz Niemiec Wschodnich. Cóż z tego, iż Polska Ludowa odbudowała kraj z doszczętnej ruiny, zlikwidowała analfabetyzm, uprzemysłowiła kraj, dotowała kulturę Polską, otworzyła szansę awansu społecznego dla milionów córek oraz synów robotniczych i chłopskich? Jest to niczym w porównaniu z tym czym Polska mogłaby zostać, gdyby nie ‘komuna’. Wystarczy porównać RFN (Federalną Republikę Niemiec – Niemcy zachodnie, te dobre, czyli kapitalistyczne) z NRD (Niemiecka Republika Demokratyczna, czyli Niemcy wschodnie, socjalistyczne te gorsze) i już przed oczami naszej wyobraźni wyłania się wizja Polski przebogatej, wypełnionej po brzegi najnowszymi zdobyczami zachodniej konsumpcji, z państwem opiekuńczym regulującym ekscesy kapitalizmu.  Któżby nie chciałby żyć w takim kraju? Wiadomo, kto – źli komuniści wysłani ze Związku Radzieckiego, którzy odsunęli siłą i podstępem prawdziwie polski rząd z Londynu, a zainstalowali szemraną dyktaturę ciemniaków, którzy zapóźnili kraj do tego stopnia, iż nadgonienie dystansu dzielącego nas do RFN-u jest poza naszym zasięgiem. Porównanie PRL-u do RFN-u jest swoistym wyciągiem ideologii prawicowo-burżuazyjnej, właściwym dla całego obozu reakcji londyńskiej. Te absurdalne i demagogiczne w swej istocie porównanie, stało się częścią dominującej ideologii III\IV RP, która jako  punkt odniesienia przyjęła właśnie radykalnie negatywną ocenę okresu Polski Ludowej. Dla młodych ludzi w Polsce jest to swoista oczywista oczywistość, punkt wyjścia dla osądu pewnej ważnej epoki w dziejach naszego narodu.

Zacznijmy od samego porównania RFN-u z NRD. Obydwa byty, zrodzone z traktatów jałtańsko-poczdamskich, okazały się być swoistymi ‘królikami doświadczalnymi’ w laboratoryjnym eksperymencie. Jeden z nich został poddany działaniu kapitalizmu, a drugi działaniu socjalizmu. W przypadku pierwszego królika, działanie kapitalizmu przyniosło jak najbardziej pożądane rezultaty – na skutek kapitalizmu, nasze doświadczalne zwierzę, stało się modelem demokracji liberalnej, rajem konsumpcji, państwem dobrobytu. Jeśli chodzi o jego kuzyna – Niemcy Wschodnie – efekty socjalizmu, są zatrważające: państwo totalitarne wraz z systemem dystrybucji braków wytworzonych przez nieefektywną gospodarkę planową. Tenże eksperyment ma dowodzić raz na zawsze, o zgubnych skutkach socjalizmu, a wskazywać na kapitalizm jako jedyny ustrój będący w stanie zagwarantować wolność i dobrobyt. Gdyby tylko Polsce po wojnie zaaplikowano kapitalizm, a nie radziecki socjalizm…

Oczywiście traktowanie obydwu bytów politycznych (Niemiec zachodnich oraz wschodnich) jako organizmów poddanych eksperymentowi w warunkach laboratoryjnych zakrawa na groteskę. Społeczeństwa rozwijają się w określonych warunkach materialnych, geograficznych oraz politycznych. Na nic tutaj analogie ‘naukowego eksperymentu biologicznego’.  Warunki rozwoju Niemiec Wschodnich były fundamentalnie odmienne od tych w jakich rozwijały się Niemcy Zachodnie. Po II wojnie światowej podział Niemiec na dwie części miał być tymczasowy jednak na skutek rozłamu w koalicji antyhitlerowskiej, Niemcy zostały podzielone na dwie części. Wschodnia część była ograbiona z infrastruktury przemysłowej. Związek Radziecki nałożył drakońskie reparacje, których wysokość obecnie szacuje się na 10 miliardów dolarów. Zachodnia część Niemiec, otrzymała potężny zastrzyk pomocy finansowej od Ameryki. Priorytetem Ameryki, była szybka odbudowa Niemiec zachodnich, która z silną gospodarką miała stać się głównym sojusznikiem Ameryki w zimnowojennym konflikcie ze Związkiem Radzieckim. Większość kulejącego przemysłu wschodnioniemieckiego, została podporządkowana zaspakajaniu potrzeby radzieckiego kompleksu zbrojeniowego. Potencjał gospodarczy Niemiec Zachodnich został podporządkowany zapotrzebowaniu potrzeb konsumpcyjnych jego mieszkańców –stały się więc one rajem konsumeryzmu.


Polska w tamtym układzie geopolitycznym mogła jedynie stać się sojusznikiem Związku Radzieckiego. Oczekiwanie na wybuch konfliktu między zimnowojennymi rywalami, okazało się daremne. Kolejna wojna groziłaby fizycznym wyniszczeniem narodu polskiego. Najważniejszym zadaniem była odbudowa kraju ze zniszczeń wojennych. Jedynie komuniści polscy byli siłą polityczną w kraju, która była w stanie utrzymywać pozytywne stosunki ze Związkiem Radzieckim – jedynym gwarantem pokoju i bezpieczeństwa Polski. Jedynie jakobini polscy posiadali realny program rozwoju. Warunki w jakich znalazła się Polska, były niezwykle trudne z geopolitycznego punktu widzenia – kraj znalazł się newralgicznym punkcie konfliktu zimnowojennego. Jednak Polska odrodziła się niczym feniks z popiołów – w czym komuniści polscy mieli przemożną rolę.