Sunday, October 15, 2017

Sankcjami w dyktatorów – czyli o groźbach liberalizacji handlu


Stany Zjednoczone jako orędownik demokracji

Powszechnie wiadomo, iż Ameryka nie jest zwyczajnym mocarstwem, broniącym swoich interesów na arenie międzynarodowej, lecz przypisuje sobie misję, którą jest promowanie demokracji oraz obrony praw człowieka. Przecież to zasługą Ameryki jest pokonanie dwóch totalitaryzmów oraz szerzenie demokracji na kontynencie europejskim, czy też amerykańskim. Wobec tak szlachetnych celów, ocena i usprawiedliwianie moralne środków podjętych do tego, stanowi główne zadanie prasy oraz innych środków masowego przekazu. Ameryka jest główną podporą światowego ładu liberalnego, który gwarantuje korporacjom swobodny przepływ kapitału oraz poszukiwanie nowych źródeł taniej siły roboczej. Korporacje te kontrolują środki masowego przekazu. Media te, mimo iż nie są w żaden sposób kontrolowane przez rząd amerykański, najczęściej przedstawiają amerykański punkt widzenia oraz są skłonne usprawiedliwić działania rządu amerykańskiego na arenie międzynarodowej. Dzieje się tak dlatego, iż międzynarodowy kapitał zorganizowany w formie korporacji, utożsamia swój interes z pozycją Ameryki na arenie międzynarodowej.

Polska jako oddany sojusznik w sprawie

Ameryka w swojej polityce dzieli świat zasadniczo na dwa obozy. Są to kraje, które stoją po stronie demokracji, a w obozie przeciwnym są kraje, które są przeciwko demokracji. Do tych pierwszych należy Polska, która zaraz po Arabii Saudyjskiej, jest najbardziej lojalnym i oddanym sojusznikiem Ameryki. Inne kraje należą do wrogiego obozu. Obecnie kręgosłupem takiego antydemokratycznego sojuszu zdaje się być Rosja, która jest winna ostatnim wynikom demokratycznych wyborów, gdzie prezydent USA został wybrany mniejszością głosów.
Wsparcie Polski dla demokratycznych przedsięwzięć Ameryki, nie wynika bynajmniej tylko z oficjalnych haseł i polityki rządu w Warszawie, ale przede wszystkim ze szczerego oddania demokratycznym ideałom polskiego społeczeństwa. Znajduje to wyraz w polskiej prasie – począwszy od tej prawicowej, która w trumpowskiej Ameryce widzi ostoję zachodniej cywilizacji (Komentarz Pawła Lisickiego jest tutaj znakomitym przykładem
), skończywszy na tej liberalno-lewicowej, która mimo zawodu spowodowanego przegraną Hilary Clinton, nadal wspiera ogólną misję cywilizacyjną Ameryki, jaką jest szerzenie demokracji.

Gazeta Wyborcza po właściwej stronie barykady.

Wbrew pozorom, zarówno Gazeta Wyborcza oraz Tygodnik Do Rzeczy, grają ‘w tej samej drużynie’. Obydwa periodyki uznają Amerykę jako gwaranta pokoju i rozwoju demokracji. W przekonaniu ich redakcji, tylko Ameryka jest w stanie obronić Polskę przed Rosją. Obydwa ośrodki opiniotwórcze, widzą główne zagrożenie w Rosji. Obie redakcje nakładają na Polskę obowiązek obrony Europy Zachodniej przed nadciągającą agresją ze strony Rosji. Uzasadniają działania Ameryki, podjęte na arenie międzynarodowej przeciwko antydemokratycznym państwom. Takim działaniem jest nałożenie dodatkowych sankcji na Koreę Północną, która ośmieliła się na posiadanie własnego arsenału nuklearnego. W końcu jest czymś oczywistym, iż tylko Ameryce przysługuje to prawo - posiadanie broni nuklearnej przez inne kraje niż Ameryka, może stanowić przejaw agresji. Jedną z odwiecznych metod wymierzonych w antydemokratyczne reżimy jest nakładanie sankcji.

Niebezpieczna liberalizacja


Liberalizacja gospodarki przez reżim Kima
 niesie przed sobą kolejne wyzwania. 
W opublikowanym niedawno przez Gazetę Wyborczą artykule, Robert Stefanicki opisuje groźby jakie wiążą się z wprowadzeniem reform rynkowych przez reżim Kim Jong Una w Korei Północnej. Do gróźb związanych ze liberalizacją i urynkowieniem zalicza on korupcję oraz powstanie nowej oligarchii. Jednak patologie te nie są fenomenem typowo koreańskim. Towarzyszyły zawsze procesem prywatyzacyjnym. Jednak pozytywnym efektem tychże przemian jest stopniowe otwieranie się społeczeństwa koreańskiego na świat oraz związany wzrost stopy życiowej mieszkańców. Innym bardziej fundamentalnym problemem dla redaktora Stefanickiego, jest to, iż sankcje okażą się bezskuteczne. ‘Zduszenie gospodarki’ północno-koreańskiej okazuje się niemożliwe, gdyż sankcje nie będą w stanie objąć prywatnego sektora, który ciągle funkcjonuje w szarej strefie. Głównym niebezpieczeństwem liberalizacji gospodarki okazuje się niemożliwość zniszczenia jej sankcjami. Taka jest główna obawa dziennikarza Gazety Wyborczej, organu prasowego, który reprezentuje światłą opcję lewicowo-liberalną.

Sankcje, które okazały się skuteczne

Amerykańska demokracja ma długą historię interwencji przeciwko krajom niedemokratycznym. Przykładem takiej interwencji, która miała na celu obalenie dyktatury, była długa seria sankcji wymierzona w Irak, gdy ten znajdował się pod panowaniem Partii Bath, z Saddamem Husajnem na czele. Po pierwszej wojnie w Zatoce Perskiej (rok 1990), Ameryka wraz z całym cywilizowanym światem nałożyła bardzo dotkliwe sankcje. Z odtajnionych dokumentów (Iraq Water Treatment Vulnerabilities,Disease Outbreaks in Iraq) wynika, iż sankcje obejmował również chlor, który był konieczny do sprawnego funkcjonowania systemu oczyszczania wody pitnej. Miliony dzieci zostały pozbawione odpowiednio oczyszczonej wody pitnej. Konsekwencją była epidemia biegunki, wśród dzieci poniżej piątego roku życia. W warunkach klimatycznych Iraku, śmierć z odwodnienia nie była rzadkością.
Denis Halliday  
Z przytoczonych przez
UNICEF (Agencja ONZ zajmująca się sprawami dzieci) danych, wynika iż około pół miliona dzieci zmarło na skutek sankcji
. Dla reszty społeczeństwa irackiego sankcje oznaczały dramatyczny spadek realnych dochodów (niemalże dziesięciokrotny). Bez wątpienia sankcje w przypadku Iraku okazały się skuteczne. Nawet Denis Halliday zrezygnował z funkcji koordynatora w ONZ, ponieważ przypisywał im charakter ludobójczy.

Okrutna demokracja

Gazeta Wyborcza posiada dumny demokratyczny rodowód. Jej początki sięgają pierwszych demokratycznych wyborów w totalitarnej Polsce, rządzonej przez komunistów. To ona stanowiła ideową podporę przemian, której efektem było zmobilizowanie opozycji demokratycznej, która odniosła druzgocące zwycięstwo nad PZPR - do tej pory monopartią. Podobnie jak na początku lat 90-tych w przypadku demokratycznej opozycji w Polsce, Gazeta Wyborcza udziela ideowego wsparcia dla demokratyzujących przedsięwzięć Ameryki w skali międzynarodowej. Tylko jaką cenę społeczeństwa mają płacić za wprowadzenie demokracji? W Polsce społeczeństwo musiało stanąć wobec groźby radzieckiej interwencji oraz koszmaru kolejkowego, spowodowanego ciągłymi strajkami organizowanymi przez Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Solidarność ‘wszędzie i o wszystko’. W Iraku reżim brutalnych sankcji doprowadził do znacznego wzrostu umieralności dzieci oraz wielokrotnego spadku realnych dochodów ich mieszkańców – o współczesnym chaosie, w jakim pogrążony jest ten kraj nie wspominając. Czy w celu demokratyzacji i obalenia reżimu Kima w Korei Północnej należy ‘zdusić gospodarkę’ tego kraju? Należy za wszelką cenę dążyć do obniżenia poziomu życia jego mieszkańców, który i tak należy do najniższych na świecie? Madelaine Albright – była sekretarz stanu w administracji Billa Clintona – odpowiedziała twierdząco w stosunku do Iraku. Podobnej odpowiedzi zdaje się udzielać redakcja Gazety Wyborczej w stosunku do Korei Północnej. 

No comments:

Post a Comment