Saturday, December 2, 2017

Wykształciuchy

Jedną z największych zasług Polski Ludowej było otwarcie dostępu do wykształcania dla szerokich grup społecznych oraz ogólna scholaryzacja społeczeństwa. Edukacja miała miejsce w systemie centralnego planowania więc absolwenci techników oraz szkół wyższych nie mieli problemów ze znalezieniem zatrudnienia. Oznaczało to brak marnotrawstwa zasobów ludzkich. W przeciwieństwie do współczesnych czasów, praca czekała na absolwentów techników i uczelni wyższych. Obecnie to absolwenci zmuszeni są siebie sprzedać i konkurować z innymi absolwentami o miejsca pracy i co za tym idzie, źródło dochodu konieczne do przeżycia. W czasach realnego socjalizmu wyższe wykształcenie oznaczało realną nobilitację społeczną, obecnie jest tylko jednym z atutów pracownika na rynku pracy. Kabaretowy żart z okresu realnego socjalizmu brzmiał – „Nie chciało się nosić teczki, teraz trzeba dźwigać woreczki. Chodziło się na wagary, to trzeba dźwigać ciężary”. Było w tym żarcie sporo prawdy. Ukończenie studiów wyższych gwarantowało przynależność do inteligencji pracującej, jednak nie wiązało się z wysokim statusem materialnym, który w socjalistycznym ustroju nigdy nie był motywacją w zdobyciu wyższego wykształcenia. Wyższe wykształcenie wiązało się z etosem inteligenckim oraz realizacją twórczego potencjału jednostki ludzkiej.
Jednym ze zworników bezpieczeństwa społecznego w epoce neoliberalnego kapitalizmu jest merytokracja oparta na wyższym wykształceniu. Nierównościom społecznym i wykluczeniu znacznych grup z udziału w konsumpcji nadwyżki towarzyszy równolegle przekonanie o ‘równości szans’. Owszem istnieją nierówności, rozkład społecznie wytworzonego bogactwa będzie wykluczał znaczne grupy społeczne – ale każdy ma szansę na zdobycie wyższego wykształcenia, nabycia cenionych przez rynek kwalifikacji. Każdy jest kowalem swojego losu. Jeśli tylko ktoś poświęci młode lata na dostanie się na chodliwy kierunek studiów, a następnie na staże i praktyki – wówczas wolny rynek go wynagrodzi odpowiednimi dochodami i zdolnością kredytową. Dla zasłużonych czekają ładne samochody, domy w bogatych dzielnicach, najnowsze wytwory elektroniki, trendowe puby i restauracje…. Reszta wykluczonych powinna mieć pretensje tylko i wyłącznie do siebie. W warunkach kapitalizmu prl-owski żart o teczkach i woreczkach nabiera makabrycznego wymiaru. Socjalizm PRL-u nie wykluczał i nie alienował społecznie jak czynił to kapitalizm III RP. W sytuacji masowych zwolnień, zamykania niewydolnych zakładów pracy, w latach 90-tych wyższe wykształcenie okazało się jedyną przepustką do godnego życia. Wymogi kapitału nakazały likwidację realnego procesu produkcji i przesunięcie bazy przemysłowej do krajów oferujących tańszą siłę roboczą. Dobrze płatne prace, które ekonomia oparta na wiedzy miała wygenerować, okazały się udziałem niewielu. Konkurencja między absolwentami o dostęp do tzw. prestiżowych zawodów jest mordercza (link). Kapitalizm polski wygenerował nadwyżkę absolwentów z wyższym wykształceniem. Podobnie jak nadwyżka dóbr konsumpcyjnych nadwyżka zasobów ludzkich jest marnotrawiona. Staś Klęski będący swoistym trybunem wykształconego proletariatu opisuje to marnotrawstwo przytaczając konkretne dane i liczby (link) . Jednak to dzięki Marksowi jesteśmy w stanie docenić i zrozumieć dynamikę kapitału, który zawsze wyprodukuję nadwyżkę zbędnych ludzi.

No comments:

Post a Comment